To miał być nowy wakacyjny trend Polaków. Dane pokazują coś innego
Coolcation – słowo powstałe ze zbitki angielskich słów „chłód” i „wakacje” w ciągu dwóch lat stał się jednym z najczęściej wymienianych haseł w branży turystycznej. W odpowiedzi na ocieplający się klimat spodziewano się, że liczba wizyt z zagranicy wzrośnie na północy Europy, np. w Skandynawii, Wielkiej Brytanii czy Holandii. Tego lata sytuacja się zmieniła. Fale upałów dotarły nawet do tradycyjnie chłodniejszych regionów Europy, przez co „ucieczka przed gorącem” stała się trudniejsza niż zwykle.
Polacy nie mają dość ciepła. Wyłoniły się nowe hity
O ile turyści z krajów arabskich czy południa Europy chętnie szukają chłodu, to Polacy nie zmieniają swoich wakacyjnych przyzwyczajeń, wręcz przeciwnie.
Z danych wyszukiwarki kiwi.com wynika, że Włochy, Hiszpania i Grecja ponownie zajmują pierwsze miejsca na liście najpopularniejszych kierunków, a dalej plasują się:
- Chorwacja
- Malta
- Portugalia
- Albania
- Bułgaria.
Albania stała się jednym z największych hitów sezonu, liczba pasażerów wzrosła tam o prawie 125 proc. Malta również zanotowała imponujący wzrost (+78 proc.). Oba kierunki łączą ciepłą pogodę z atrakcyjnymi cenami.
Bez pochopnych wniosków
Jednocześnie Polacy coraz chętniej eksperymentują. Najszybciej rosną rezerwacje do Estonii i Macedonii Północnej, a coraz większe zainteresowanie widać też w przypadku dalszych kierunków, takich jak Kirgistan, Korea Południowa czy Wietnam. Finlandia i Islandia, często kojarzone z trendem chłodnych urlopów, również odnotowały wzrosty, choć nadal z mniejszej bazy niż typowe wakacyjne „pewniaki”. „Dane pokazują raczej poszerzanie horyzontów niż zastępowanie jednego trendu drugim” – zauważa kiwi.com. Z danych wyszukiwarki wynika, że bilety na tegoroczne wakacje są średnio o około 12 proc. tańsze niż rok temu. Liczba pasażerów wzrosła o 56 proc. rok do roku.